Wywiad z Justyną Steczkowską

– Jako gwiazda jeździ Pani po kraju z koncertami, nagrywa płyty, ale występuje także w różnych programach telewizyjnych, niekoniecznie piosenkarskich. Czy pomaga Pani w karierze udział w „Tańcu z gwiazdami” lub programie „Gwiazdy tańczą na lodzie?”

– Wie pan, to po prostu część mojej pracy. Oprócz tego, że jestem muzykiem, moja praca wiąże się z popularnością. Tak więc zapraszana jestem do różnych programów telewizyjnych. Jeśli chodzi o „Taniec z gwiazdami” (II miejsce w szóstej edycji – przyp. red.), to była to bardzo przyjemna przygoda. Wielu znanych i popularnych ludzi tam występowało, ja również i to z wielką satysfakcją i atencją, bo taniec jest czymś naprawdę pięknym. Natomiast co do programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”, który prowadziłam, zrobiłam to dlatego, że potrzebowałam pieniędzy, aby nagrać najnowszą płytę „To mój czas”.  Produkowałam ją za granicą i jej koszty były bardzo wysokie, ale dzięki temu kolejny raz wydałam taką płytę jaką chciałam, a nie taką jaką mi kazano .

– Czyli ta moda chyba bardzo Pani odpowiada?

– Moda na co?

– Moda na programy tego typu...

– Nie... Uważam wręcz, że w telewizji jest za dużo głupoty, toteż oglądam ją góra raz w miesiącu i to tylko wtedy, kiedy jestem w jakimś hotelu i zapomnę książki. Wyjątkiem są filmy na DVD, ale wybrane przeze mnie. Ta telewizja odpowiada po prostu państwu, bo to wy jesteście widzami, którzy mają pilota w ręce i decydują, czy warto coś oglądać, czy też nie .W tym momencie każdy z was jest... królem. Jeśli telewizja na czymś nie zarabia, to po prostu danego programu nie robi, więc to raczej zbiorowa odpowiedzialność.

– Czyli jestem jednym z milionów widzów telewizyjnych, ale także kinowych. Pamiętam zatem, że jakiś czas temu zagrała Pani główną rolę, obok Aleksandra Domagorowa, w filmie Magdaleny Łazarkiewicz „Na końcu świata”. Nie wciągnęło Pani to medium i nie pozostała na drodze filmowej?


– Nie, bo jestem muzykiem, ale granie w filmie bardzo mnie rozwinęło jako artystkę dzięki temu, że mogłam poznać inne środki wyrazu.

– Pani repertuar jest zróżnicowany, bo na przykład występowała Pani kiedyś w Olsztynie na Olsztyńskich Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”?

– Tak, śpiewałam tu dwa razy i mam nadzieję, że zaśpiewam raz jeszcze. Jestem fanką poezji, a w swoim dorobku mam nawet poetycką płytę „Mów do mnie jeszcze”, na której znalazły się najpiękniejsze strofy najwybitniejszych polskich poetów, do których napisałam muzykę.

– A wcześniej Justysia z całą rodziną Steczkowskich występowała na Międzynarodowych Spotkaniach Rodzin Muzykujących w Dobrym Mieście?

– Wiele lat temu byliśmy tam z całą rodziną Steczkowskich i było naprawdę miło (od kilku lat, po śmierci w 2001 r. seniora rodu, przyznawana jest na tym festiwalu nagroda im. Stanisława Steczkowskiego – przyp. red.).

– I nadal Pani z braćmi i siostrami podtrzymuje więzy rodzinno-muzyczne?

– Oczywiście! Mój brat Marcin jest razem ze mną na scenie, gra na saksofonie i jest dyrektorem muzycznym zespołu. Występowałam też przez wiele lat z siostrami. A tak ogólnie to, oczywiście, że podtrzymujemy te więzy, tak jak każda normalna rodzina. 

– Tak się czasami zastanawiam, jak to się dzieje, że jedna osoba z rodziny się wybije, robi karierę, a drugiej czy trzeciej się nie udaje. Czy dlatego, że miała Pani większy talent niż siostry, większą determinację czy może więcej szczęścia?

– Trudno o jednoznaczną ocenę, bo na to składa się wiele elementów: i talent, i szczęście, i zbieg okoliczności, niezwykła pracowitość i odporność psychiczna... Poza tym moje rodzeństwo też koncertuje. To, że nie są jeszcze rozpoznawalni w całej Polsce wcale nie znaczy, że są gorsi.

– Popularność gwiazdy ma także swoje ujemne konsekwencje. Jak wobec tego radzi sobie Pani z napastliwymi tabloidami i plotkarskimi portalami internetowymi, które czasami nie mają żadnych zahamowań?

– Przede wszystkim w ogóle tam nie zaglądam, bo ilość bzdur może przyprawić o długofalowe zawroty głowy (śmiech). Ale to nie fair, że lądujemy na okładkach tabloidowych gazet  bez swojej wiedzy i zgody, najczęściej z wymyślonymi historiami . Osobiście wytoczyłam tabloidom dwie sprawy; o bezpardonowe i chamskie przekraczanie granic prywatności mojej i mojej rodziny.
(Właśnie sąd w Warszawie nakazał "Super Expressowi" przeprosić wokalistkę i wypłacić jej 80 tys. zł za zamieszczenie bez jej wiedzy i zgody nagich zdjęć z plaży w Turcji)
 
Rozmawiał Marek Książek
PS. Wywiad udzielony po koncercie na Pikniku Europejskim, organizowanym przez CEiIK 9 maja br. w olsztyńskim amfiteatrze.

Dziewczyna sukcesu
Justyna Steczkowska, ur. w 1972 r. w Rzeszowie, wokalistka popowa obdarzona 4-oktawową skalą głosu, kompozytorka, autorka tekstów, skrzypaczka i prezenterka programów TV. Pochodzi z wielodzietnej muzykalnej rodziny, zadebiutowała wygrywając „Szansę na sukces” piosenką „Boskie Buenos”. W 1994 r. zdobyła Grand Prix na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, a rok później reprezentowała Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji w Dublinie. W 2007 r. zdobyła II miejsce w szóstej edycji „Tańca z gwiazdami”, prowadziła też program  „Gwiazdy tańczą na lodzie” oraz audycję „W obiektywie Justyny Steczkowskiej” na kanale Polsat Cafe. Matka dwóch synów. Ma na koncie 11 płyt, w tym trzy platynowe („Dziewczyna szamana”, „Naga” i „Daj mi chwilę” oraz jedną złotą – „Puchowe kołysanki” z własnymi piosenkami).

 

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury
na lata 2007-2013.

Polityka prywatności © 2013 Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie.
Projekt graficzny i wykonanie techniczne: CIRUTdesign.