Spotkanie dyrektorów domów i ośrodków kultury

Kultura jest dobrem niewymiernym w sensie materialnym, ale odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, myślimy o kulturze jako elemencie kapitału społecznego. Bez tego spoiwa nie będą się rozwijały inne dziedziny życia, także te policzalne. W takim ujęciu kultura jest zatem wartością nie do przecenienia.

Teza o kulturze jako spoiwie społecznym przebijała się w referacie dr Barbary Markowskiej z Collegium Civitas, przedstawionym w pierwszym dniu forum dyrektorów samorządowych domów i ośrodków kultury woj. warmińsko-mazurskiego w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie (30–31 maja 2011 roku). Witając gości dyrektor CEiIK Krzysztof Stachowski nadmienił, że jest to spotkanie sondażowe przed proponowanym zwołaniem sejmiku (kongresu) kultury Warmii i Mazur.

Co to jest kapitał społeczny

Od pewnego czasu takie głosy się pojawiają, dochodzi nawet do nieformalnych spotkań twórców i animatorów kultury, którzy zgłaszają wiele postulatów pod adresem administracji rządowej i władz samorządowych. Kierownictwo CEiIK próbuje więc uporządkować dyskusję i stąd pomysł na zorganizowanie forum, które byłoby w stanie wypracować realny program. Mógłby to być pomysł – jak to ujął wicedyrektor CEiIK Marcin Kapłon – na to, żeby odejść od opracowanej 10 lat temu strategii rozwoju kultury i zamienić ją na program rozwoju kapitału społecznego na lata 2013–2020.

Pojęcie kapitału społecznego omówiła dr Barbara Markowska, która od lat współpracuje ze Stowarzyszeniem „Tratwa” i CEiIK, chociażby ostatnio przy wspólnym projekcie na temat aktywizacji kobiet w gminie Stare Juchy. Na to pojęcia składa się wiele elementów, w tym zdolność do kooperatywności, czyli łączenia zasobów społecznych, komunikatywności (tu ważna rola nowych mediów) i kreatywności, czyli zerwanie z rutyną, odwaga w poszukiwaniach oraz twórcze myślenie. Tu przykład konkretny – jeśli nie dostaniemy pieniędzy na projekt do realizacji w domu kultury, można sobie odpuścić temat albo zrobić burzę mózgów i znaleźć wyjście z sytuacji, opracować plan B.

Czy pieniądze są najważniejsze

W tym miejscu można przejść do sytuacji w domach kultury skąd dyrektorzy przybyli na spotkanie. Jak nadmieniła na wstępie dr B. Markowska, domy kultury ogólnie nie cieszą się dobrą opinią, co w dużym stopniu wiąże się z poprzednim systemem. I teraz jest ostatni moment, aby znalazły swoje miejsce w obecnej rzeczywistości. Może w tym pomóc właśnie spójny program rozwoju kapitału społecznego.

Jak to zrobić, skoro dyrektorom domów kultury brakuje pieniędzy, a wójt czy burmistrz chętniej przeznaczy środki na imprezę sportową niż kulturalną?  Na pewno istotna jest umiejętność zdobywania grantów, w czym może pomóc informacja zamieszczona np. na portalu CEiIK. Aby zwiększyć społeczną funkcję tych ośrodków, trzeba zmienić filozofię działania, co podkreśliła w swojej wypowiedzi dr Barbara Markowska. Co to znaczy? Trzeba kształtować potrzeby kulturalne mieszkańców, być elastycznym i interdyscyplinarnym, prowadzić autorefleksję i diagnozę środowiska oraz budować zespoły animatorów kultury, bo od nich najwięcej zależy.

Kiedy wystrzeli korek szampana

Co ciekawe, te zespoły animatorów od lat składają się zwykle z tych samych ludzi – co zauważył przedstawiciel samorządowców Jarosław Franczuk, sekretarz gminy Stare Juchy i jednocześnie szef lokalnej grupy działania. Ci liderzy zwykle się nie zmieniają, w przeciwieństwie do zarządzających kulturą, co jednak należy uznać za przykład pozytywny.

Na szczęście nie wszyscy dyrektorzy zmieniają się wraz z upływem kadencji samorządu. Aneta Fabisiak-Hill jest dyrektorem GOK Dywity od ośmiu lat i mówi, że nie puka do Urzędu Marszałkowskiego po pieniądze, bo potrafi zdobyć inne źródła finansowania. Domy kultury obrazowo porównała do butelki szampana, w której ferment nie jest taki mocny, aby korek wystrzelił. Do tego potrzebny jest powiew z zewnątrz, zarówno z instytucji do tego powołanych, ale także – a może przede wszystkim – ze strony dyrektorów podobnych placówek, którzy realizują różne projekty. Taka wymiana doświadczeń może być bezcenna.

Trzeba więc tak zmienić działalność, żeby ten korek szampana wystrzelił – zauważyła Ewa Zbroja z Narodowego Centrum Kultury, która pytała:
Kto wie o waszych problemach? Jak artykułujecie swoje potrzeby, skoro w strategiach wojewódzkich brakuje miejsca na kulturę?
Dlaczego tak się dzieje? Wszystkim nam źle, nikt nas nie zaprasza, ale czy to znaczy, że wszyscy są winni oprócz nas? – dociekał Paweł Jarząbek, od dwóch miesięcy dyrektor GOK w Gietrzwałdzie.

Gdzie szukać przyczyn

Pośrednio odpowiadał Ryszard Michalski z CEiIK-u. Jego zdaniem poziom kapitału społecznego na Warmii i Mazurach jest najniższy w kraju. Kluczowa sprawa to ideologia, jaką prezentują zarządzający kulturą. Można wyróżnić trzy jej typy: pierwszy – my wiemy, co jest wyższą kulturą, a nie bezrobotny z byłego pegeeru, drugi – my mamy narzędzia i poprawiamy ludzi, trzeci – szukamy tych obszarów, w których wspólnie coś możemy zrobić, co jest ideologią najbardziej pożądaną.

Jak te sprawy wyglądają w praktyce, mówili dyrektorzy GOK, np. Magda Gutkowska z Bisztynka czy Aleksandra Szczygło z Jezioran. Ciąg dalszy dyskusji, o stanie i przyszłości kultury na Warmii i Mazurach, został przeniesiony do pobliskiego Wójtowa. Po południu 30 maja i następnego dnia od rana uczestnicy spotkania wymieniali poglądy i doświadczenia, co zapewne zaowocuje dalszą współpracą. Zapytaliśmy niektórych z nich o rezultaty forum.
Janusz Januszewski, GOK Srokowo: – Na tym spotkaniu wiele dowiedziałem się o pracy innych domów kultury w województwie. Przygotowaliśmy różne wnioski, które pomogą nam w działaniu. W planach jest powołanie sejmiku czy też kongresu, który połączyłby nasze siły. Bo chociaż każdy z nas ma mniejsze czy większe problemy, to każdemu z nas leży na sercu, żeby ta kultura nie tylko trwała, ale się rozwijała. I żeby ludzie z oferty kulturalnej korzystali. W samym Srokowie mamy dużą, ładną bazę lokalową, a przede wszystkim wiele dobrych propozycji i bez kokieterii dopowiem, że trafiają one do mieszkańców gminy.

Paweł Jarząbek, GOK Gietrzwałd: – Z mojego punktu widzenia najcenniejsze jest to, że spotkali się przedstawiciele różnych ośrodków kultury, aby podzielić się swoimi doświadczeniami. Brzmi to jak banał, ale tak należy to traktować. Ale dla mnie to forum było szczególnie cenne, ponieważ w tym gronie jestem najmłodszy stażem dyrektorem. Oczywiście, cieszę się, że powstaje baza do realizacji tych zadań programowych, co było kluczowym tematem spotkania. Natomiast w konkretnym wymiarze podekscytowała mnie perspektywa zwołania sejmiku kultury Warmii i Mazur, o czym mówił Marcin Kapłon. Przy czym totalną bzdurą jest pogląd, że takie „gadające głowy” niewiele mogą wnieść do kultury. Bo jeśli ludzie się nie spotykają, nie rozmawiają ze sobą, to nie ma szans na zmianę sytuacji. Mówiąc wprost – powinno się czerpać z mądrości zbiorowej. Poza tym musimy wyżej podnieść głowy, bo nas nie słychać i w związku z tym co roku te procenty na kulturę się zmniejszają. A że jako ludzie kultury nie palimy opon na znak protestu, więc kongres czy sejmik może stać się najlepszym miejscem na zaprezentowanie naszego wspólnego stanowiska. A nie chodzi tylko o pieniądze, o które oczywiście trzeba walczyć, ale przede wszystkim o jakość naszej pracy. Na podparcie tej tezy mam takie porównanie: wyprodukowanie pary złych skarpetek kosztuje tyle samo co zrobienie dobrych. Produkujmy więc dobre skarpetki, z pełną świadomością korzystając z kapitału społecznego, o którym tyle się tutaj mówiło.

Dorota Kuźmicka, GOK Tolko: – Nasz ośrodek to cztery domy kultury i 22 świetlice wiejskie w gminie Bartoszyce. W tych pierwszych są pracownicy etatowi, natomiast w świetlicach zatrudniamy osoby skierowane przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, bo jest to  nasz sposób na zapewnienie opieki nad tymi placówkami. Ale żadna działalność nie obejdzie się bez zaangażowania sołtysów i rad sołeckich, ponieważ to są ludzie najbardziej aktywni na wsi. Od nich wychodzi inicjatywa, a wtedy my ich możemy wspierać, rzecz jasna z pomocą gminnego samorządu. Bo żeby te bąbelki szampana wyszły na wierzch, trzeba się uzupełniać. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że w naszej gminie to się udaje, także we współpracy ze Strażą Graniczną i Ochotniczą Strażą Pożarną. Mamy więc stałe imprezy, od lat działają takie zespoły jak „Wojcieszanie” w Wojciechach, „Rodnowianie” w Rodnowie czy „Babki Romana” w Łabędniku. I na tym forum była okazja, żeby poza dyskusją na istotne tematy, zaprezentować swoją działalność i zobaczyć, co się dzieje w innych ośrodkach województwa. A stąd już krok do wymiany kulturalnej. Jesteśmy pod wrażeniem osiągnięć Ełckiego Centrum Kultury, ale mniejsze ośrodki też mają wiele do pokazania.

Jak te wnioski i przemyślenia zostaną wykorzystane, przekonamy się niebawem.
MK

Spotkanie w CEiIK-u
Spotkanie w CEiIK-u
Spotkanie w CEiIK-u
Spotkanie w CEiIK-u
Dyskusja na temat kultury
Dyskusja na temat kultury
Spotkanie w Wójtowie
Spotkanie w Wójtowie
Spotkanie w Wójtowie
Spotkanie w Wójtowie
Dorota Kuźmicka, GOK Tolko
Dorota Kuźmicka, GOK Tolko
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury
na lata 2007-2013.

© 2009 Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie.
Projekt graficzny i wykonanie techniczne: CIRUTdesign.