Niezależna kinowa produkcja daleka od komercji, ale jednocześnie bardzo intrygująca z uwagi na podejmowane tematy, niestety nie trafia do szerokiej publiczności. Na szczęście można oglądać ją w Dyskusyjnych Klubach Filmowych. 15 grudnia 2011 r. w DKF „Za” działającym przy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie trafiła się okazja zobaczenia takiej produkcji i spotkania z twórcami filmu „Stacja Mirsk”.
Reżyser filmu Robert Wrzosek jest absolwentem studium aktorskiego „Lart Studio” w Krakowie i Wydziału Aktorskiego wrocławskiej PWST. Dał się poznać jako utalentowany autor kina „off-owego”. Jego krótkometrażowy film „Stacja Mirsk” był nagradzany m.in. Grand Prix na Krakowskim Festiwalu Filmów Niezależnych KRAKFA. Na stałe Robert Wrzosek występuje jako aktor we wrocławskich teatrach. Zagrał też w kilkunastu serialach, m.in. w „Tajemnicy twierdzy szyfrów” i „Życiu nad rozlewiskiem” czy „Samo życie”.
Podczas jednego z grudniowych seansów olsztynianie mieli okazję poznać dzieło Wrzoska - właśnie „Stację Mirsk”. To przykład kina niezależnego, ale w dobrym stylu. Film prezentował nie tylko świetne kreacje aktorskie, ale też bardzo dobre ujęcia. W tym kontekście trudno uwierzyć, że produkcja takiego filmu zamyka się w niewielkim budżecie. Największym wydatkiem są tu koszty działu technicznego – wynajęcie sprzętu, energia, praca pionu technicznego, czyli operatora, oświetleniowców i dźwiękowców.
– Z filmem tym było wiele przedziwnych historii. Najpierw długo szukaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy go zrealizować. Potem były długotrwałe negocjacje, szukanie detali do filmu… jak choćby martwego gołębia. No i sama realizacja, która trwała 6 dni – rozłożona w czasie, bo ostatnia scena była kręcona wiosną, całą akcja filmu dzieje się przecież zimą. Potem były problemy z dystrybucją. Film, co prawda powstał non-profit, to jednak trzeba było zapłacić twórcom technicznym za wykorzystanie sprzętu, światło oraz pracę. Zabrakło pieniędzy i operator „zaaresztował” nasz film na prawie rok, do czasu, kiedy filmu nie wykupiliśmy – wspomina Robert Wrzosek.
„Stacja Mirsk” opowiada historię kilku ludzi oczekujących na opustoszałej stacji na pociąg. Jak w tyglu zbijają się tu poglądy i ludzkie problemy. To krzywe zwierciadło naszych obyczajów, kraju i problemów politycznych. Bohaterowie filmu mają ze sobą wiele wspólnego, jednak więcej ich dzieli niż łączy. Ich życie przestało być wartościowe, tkwią w różnych układach, nie wiedzą, co to prawdziwa miłość. Wszyscy dookoła próbują im pomóc, chcą ich uświadomić w jak beznadziejnej sytuacji się znajdują. Oni jednak boją się podjąć decyzję, czekają aż ktoś zrobi to za nich.
W produkcji poza reżyserem występują Grzegorz Kwaśniewski, Andrzej Wilk, Zbigniew Pasternak, Zuzanna Helska, Tomasz Mycan, Grzegorz Nowak i Zuzanna Hadrys.
W styczniu olsztynianie będą mieli okazję zobaczyć kolejny film Wrzoska – „Jedenaste: nie uciekaj”. Na pewno i wtedy nie zabraknie chętnych, by zobaczyć następne dzieło kina niezależnego. Warto się wybrać.
Bogumiła Nowak